RecenzjeRecenzja
RecenzjeArtykuł

W cieniu zarazy – recenzja Edge of Eternity Cloud Version

Edge of Eternity Cloud Version to produkcja pod pewnym względem…

14 marca 2022

Edge of Eternity Cloud Version to produkcja pod pewnym względem szczególna, ponieważ jest to pierwsza gra w chmurze recenzowana na łamach NintendoSwitch.pl. Okazuje się, że wydawcy niechętnie dzielą się kluczami recenzenckimi, co z jednej strony może trochę dziwić. W końcu dla posiadaczy hybrydowej konsoli jest to nowość, którą należałoby w jakiś sposób zareklamować. A może jest to taki pewniak, że nie potrzebuje reklamy? Wątpliwe, biorąc pod uwagę liczne komentarze pojawiające się na forach i w mediach społecznościowych. Jednakże już po pierwszych chwilach ze wspomnianym tytułem zrozumiałem, dlaczego tekstów na temat produkcji korzystającej z tej technologii jest tak mało.

 

 

Turowe jRPG od młodego studia

 

Edge of Eternity to tytuł, który na komputerach stacjonarnych ukazał się w połowie ubiegłego roku. Na konsolach PlayStation oraz Xbox (obecnej i minionej generacji) wyszedł 10 lutego tego roku, natomiast na Switchu niecałe dwa tygodnie później, 23 lutego. Oczywiście, jak można się domyśleć, jedynie hybrydowa konsola otrzymała wersję w chmurze, pozostałe natomiast odpalane są z dysku. W niektórych przypadkach jest to zrozumiałe podejście, ponieważ w inny sposób nie udałoby się tej gry uruchomić na tym sprzęcie lub byłoby to bardzo trudne.

 

 

Recenzowany tytuł to jRPG akcji charakteryzujące się turowym systemem walki. I chociaż w dużym stopniu swoją stylistyką i mechaniką nawiązuje do japońskich produkcji, to jednak za jego powstanie odpowiada francuskie Midgar Studio, które, chociaż działa od 2008 roku, w swoim portfolio posiada jedynie dwie produkcje. Poza obecnie recenzowaną jest nią jeszcze mało znany i przeciętny Hover. Wcześniej zamiast gier firma zajmowała się tworzeniem aplikacji na urządzenia mobilne, w związku z czym można powiedzieć, że są nowi w tej branży.

 

 

Obca cywilizacja i śmiertelny wirus

 

Jako gracze trafiamy do świata Heryon, który przed wielu laty odwiedziła obca cywilizacja, o wiele bardziej rozwinięta technologicznie, jednakże początkowo nastawiona pokojowo. Po pewnym czasie z mało znanych powodów przybysze stali się najeźdźcami, których głównym celem było szerzenie chaosu oraz zniszczenia, a wszystko to przy pomocy tajemniczego wirusa, który zamieniał wszystkie żywe istoty w niebezpieczne kreatury.

 

 

Głównym bohaterem, którego losami przyjdzie nam kierować, jest Daryon. Chłopak jest jednym z żołnierzy na froncie, doskonale władającym bronią białą. Niestety już od samego początku szczęście mu nie dopisuje. Najpierw dostaje list, w którym dowiaduje się, że jego matka została zarażona korozją (wspomnianą chorobą), a niedługo potem w wyniku ataku wrogiej cywilizacji traci wszystkich swoich kompanów. Od tej chwili postanawia wyruszyć na samotną krucjatę, aby zdobyć lekarstwo, o którym wie bardzo niewiele.

 

Ukłon w stronę Final Fantasy

 

 

Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że tytuł czerpie pełnymi garściami z pewnej klasycznej serii, jaką jest Final Fantasy. Szczególnie chodzi o jej siódmą część. Mamy tutaj rozległy, otwarty świat pełen czyhających na nas stworów, tętniące życiem miasta, sprzedawców oferujących nam swoje produkty. Mamy też odpowiednik chocobosów – gigantyczne kotopodobne stworzenia pełniące rolę wierzchowców. Natomiast główny bohater posługuje się gigantycznym mieczem niczym Cloud Strife. Mieszkańcy za to korzystają z technologii znanej z literatury steampunkowej.

 

 

Jeśli chodzi o mechanikę walki, to z jednej strony mamy tutaj standardowe rozwiązania, które rozwinięte zostały ciekawymi pomysłami. Walka ma charakter turowy, ale przypomina również ten znany z takich taktycznych produkcji, jak chociażby King`s Bounty II.  Arena podzielona jest na sześciokąty, po których możemy rozlokowywać członków swojej drużyny. To, jak daleko znajdujemy się od przeciwnika, będzie wpływało na to, jakiego ataku będziemy mogli użyć. Możemy też przemieścić się z pola, na które nasz wróg próbuje przypuścić atak. Dzięki temu, pomimo faktu, że walki są turowe, to jednak ma się wrażenie, że jako gracze mamy więcej możliwości działania, a sama rozgrywka jest bardziej dynamiczna.

 

Zróżnicowana grafika i otwarty świat

 

Oprawa graficzna jest bardzo ładna, szczegółowa i zróżnicowana jak na firmę, która ma niewielkie doświadczenie w tworzeniu gier. Tutaj należy się pochwała – chociaż na początku tytuł wygląda raczej słabo, natomiast postaci zachowują się drętwo, to już po około godzinie rozgrywki trafiamy do rozległych obszarów pełnych zróżnicowanej roślinności, świateł i dzikich bestii. Nie ma tu może aż tak dużego rozmachu jak w największych produkcjach jRPG, ale przyznam, że spodziewałem się czegoś bardziej uproszczonego, na miarę niezależnego studia.

 

 

Gra w chmurze to jakiś żart

 

Inną kwestią jest natomiast wspomniana we wstępie technologia grania w chmurze, dostępna od jakiegoś czasu na Nintendo Switch. Oczywiście nie mam nic do streamingu, sam chętnie korzystam z Google Stadia czy GeForce Now. Uważam, że takie rozwiązanie ma przyszłość, chociaż aktualnie nie działa jeszcze tak jak powinno. Spodziewałem się, że będę mieć do czynienia z bardziej zaawansowaną grafiką oraz płynnością na poziomie 60 klatek na sekundę. Nic bardziej mylnego.

 

 

Gra wygląda co prawda odrobinę lepiej niż produkcje działające na Nintendo Switch, chociaż biorąc pod uwagę, że No Man`s Sky ma być odpalane z dysku, to być może tutaj również doświadczony zespół dałby radę zrobić „normalną” wersję. Jako że Midgar Studio nie jest doświadczoną firmą, rozumiem, że pozostało tylko takie rozwiązanie. Jednak w przypadku hybrydowej konsoli widać, że ta technologia niedomaga. Grając w trybie handheld, dostrzeżemy liczne kompromisy i rozmycia grafiki. Całość natomiast działa w 30 klatkach na sekundę (czasem nawet mniej). To nie jest coś, czego bym oczekiwał od streamingu.

 

 

Edge of Eternity jest grą dobrą, którą mógłbym polecić każdej osobie lubiącej jRPG. Mamy tutaj praktycznie wszystko, czego można by oczekiwać od tego typu produkcji – ciekawa fabuła, rozbudowany świat, rozwój postaci, emocjonujące i efektywne walki. Jednakże w tym przypadku granie w chmurze nie spełnia oczekiwań. Nie jest to oczywiście wina twórców i nie dotyczy wyłącznie tego tytułu. Wszystkie produkcje na Switcha dostępne w chmurze działają i wyglądają przeciętnie i nie oferują nawet tych 60 klatek na sekundę.

 

Cena w eShopie: 137,49 zł

Podziękowania dla Midgar Studio za dostarczenie gry do recenzji.

 


Podsumowanie

Zalety

  • + zróżnicowana i kolorowa grafika
  • + ciekawy system walki
  • + otwarty świat

Wady

  • - technologia gry w chmurze niedomaga na Switchu
  • - trochę drętwe dialogi

7.5

Wyświetleń: 2760

Redaktor

Paweł Sępioł

Wyznawca Eris z utęsknieniem czekający na powrót Wielkich Przedwiecznych. Na nowo odkrył miłość do Nintendo, chociaż od wielu lat romansuje jeszcze z PlayStation. Fan planszówek, horroru w każdej formie oraz zombie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *